• Language / язык
 
Chór: Chór Canticum Iubilaeum
Kraj: Poland
Data rozpoczęcia: 2019-01-12
Dostępne tłumaczenia:

Wywiad z okazji 20-lecia Chóru "Canticum Iubilaeum" z Limanowej

Wywiad z okazji 20-lecia Chóru
Z prezesem Krzysztofem Młynarczykiem rozmawia Justyna Dziuma

Limanowa to nieduża miejscowość, ma zaledwie około 15 tysięcy mieszkańców. Od 20 lat działa tu kilkudziesięcioosobowy chór Canticum Iubilaeum. Opowiedz, co robicie, że jest Was aż tylu.

Powiem więcej, w Limanowej na terenie miasta działa kilka chórów! Limanowa to bardzo rozśpiewane miasto, z którego wyrosło wielu artystów-muzyków. Nasz chór działa od 1998 roku przy Bazylice Matki Boskiej Bolesnej. W parafii jest jeszcze chór męski i chór mieszany. Obecnie Chór Mieszany CANTICUM IUBILAEUM liczy 42 osoby. Czym przyciągamy? Myślę, że panuje u nas dobra, rodzinna atmosfera, dużo koncertujemy i wyjeżdżamy. Wymagamy sporo od chórzystów, ale staramy się rekompensować to przez atrakcyjne wyjazdy i mile spędzony czas. Nabór do naszego chóru trwa bez przerwy. Kandydat jest przesłuchiwany przez dyrygenta i ma miesięczny okres próbny. Jeśli robi postępy i jest zaangażowany dyrygent w porozumieniu z zarządem przyjmuje do składu taką osobę. Zanim jednak będzie w składzie koncertowym, musi odbyć wiele zajęć z emisji głosu i poznać repertuar. Nowo przyjęty członek chóru staje się automatycznie członkiem naszego stowarzyszenia i musi przestrzegać naszego statutu.

Kim są Wasi chórzyści?

Członkowie naszego chóru to uczniowie, studenci (medycyny, psychologii, akademii muzycznych, filozofii), lekarze (ginekolog, internista, anestezjolog), pielęgniarki, nauczyciele, inżynierowie, sprzedawcy, elektrycy, monterzy, robotnicy i emeryci. Można powiedzieć towarzystwo wymieszane. Wszystkich jednak łączy wspólna pasja – śpiew chóralny. To bardzo trudne, jak nasi chórzyści muszą kombinować, żeby wyjechać na koncert czy konkurs z chórem, przekładając dyżury, lekcje, kolokwia czy godziny zmiany w pracy. Sam często jako prezes pomagam chórzystom, zwracając się do pracodawców czy dyrektorów szkół o zwolnienie z pracy. Raczej nikt nie odmawia, wiedząc o pasji danego członka chóru. Poza tym, jak się coś kocha robić to nie ma rzeczy niemożliwych…

A dyrygent?

Nasz dyrygent, Marek Michalik, to raczej skromny i spokojny człowiek. Wielki pasjonat śpiewu chóralnego i organista w limanowskiej bazylice. Absolwent Papieskiej Akademii Teologicznej – Sekcji Muzyki Liturgicznej w Krakowie (dyplom w 1997 r. z wyróżnieniem), absolwent podyplomowych studiów z chórmistrzostwa w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy (dyplom w 2012 r.). Założyciel i dyrygent Chóru Mieszanego CANTICUM IUBILAEUM przy Bazylice Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. Jako organista pracował w parafii św. Kazimierza w Krakowie, w parafii św. Szymona i Judy Tadeusza w Kozach, od 1997 roku organista w Bazylice Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. Członek diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej. Jest osobą bardzo cierpliwą i pracowitą. Mającą dar do współpracy z ludźmi, wychowanek dra hab. Włodzimierza Siedlika.

W ciągu 20 lat w każdym chórze zdarzają się różne historie. Opowiesz najśmieszniejszą lub najbardziej dramatyczną?

W ciągu naszej działalności wydarzyło się wiele takich przygód. Trudno sobie przypomnieć najśmieszniejszą. W mojej pamięci tkwi jedna z konkursu w Warszawie. Byliśmy już w gotowości do występu konkursowego, przed nami miały być przesłuchiwane dwa chóry. Niby sporo czasu, więc dwie koleżanki sopranistki udały się za potrzebą do toalety, która była znacznie oddalona od miejsca, w którym przebywaliśmy. Nagle przybiega nasz opiekun przydzielony przez organizatorów, że już musimy wychodzić bo jednak teraz my. Nie było czasu, trzeba było iść. Wyczekiwaliśmy na koleżanki do ostatniej chwili - nie przyszły. Musieliśmy wyjść i śpiewać bez nich w stresie i niepokoju. Był to już drugi etap konkursu. Co się stało? Po prostu koleżanki zatrzasnęły się w toalecie i nikt ich nie usłyszał, a zasięgu tam nie było. Z ich relacji wiem, ze gdy udało im się wydostać (po przyjściu pomocy) wpadły do zakrystii i usłyszały: „przykro nam, musieli już wejść i zacząć”. Podobno zastanawiały się co zrobić. Gdy skończyliśmy drugi z czterech konkursowych utworów, nasze „gwiazdy” wyszły od zakrystii i jakby nigdy nic, weszły w szeregi chóru, dokładnie rozpychając się, aby wejść na swoje miejsce. U nas wywołało to konsternację i złość u dyrygenta, a u jurorów (oceniało sześciu profesorów!) serdeczny uśmiech. Na trzyetapowym konkursie ogólnopolskim otrzymaliśmy wtedy wysokie II miejsce, a niektórzy jurorzy do dziś pamiętają tę zabawną sytuację. Jednak były też dramatyczne chwile, jak np. w 2000 roku gdy zostaliśmy uwięzieni przez sztorm w Wenecji. Brnęliśmy w wodzie prawie po pas, wokół wyły syreny, a nad nami latały helikoptery, które ewakuowały ludzi. Potem mogliśmy się zobaczyć we włoskich stacjach telewizyjnych, ale to naprawdę było traumatyczne przeżycie. Kiedyś nam zaginął chórzysta w Medjugorie. Sam bez poinformowania kogokolwiek wybrał się wczesnym rankiem w pobliskie góry i zabłądził. Jako prezes i organizator przeżyłem ogromny stres. Jednak wszystko się dobrze skończyło.

Jako że lubimy się bawić, naszym wyjazdom towarzyszą zawsze śpiewy i tańce. Bawiliśmy się już tak na chorwackich i włoskich plażach, węgierskich kąpieliskach czy na w niemieckich basenach i kręgielniach. Takich miejsc jest setki. Każda integracja scala zespół i wzmaga więzi między nami.

Jakie macie plany na przyszłość?

Planów jest bardzo dużo. Chcielibyśmy powiększyć skład chóru, dlatego będziemy skupiać się na naborze. Ponadto planujemy kilka wyjazdów zagranicznych i konkursów. W planie jest zamówienie kilku kompozycji, które będą napisane tylko dla nas. Jak finanse pozwolą może wydamy kolejne płyty. Na pewno przy naszym sanktuarium nie braknie nam pracy. Uświetniamy naszym śpiewem wiele uroczystości w parafii w ciągu roku.

Jako prężnie działający prezes chóru, jakie masz przemyślenia na temat festiwali i konkursów chóralnych w Polsce?

Z moim chórem brałem udział w ponad trzydziestu konkursach w Polsce. Obecnie obserwuję, że powstają nowe konkursy czy festiwale. Jest wiele dobrych, rzeczowych i dobrze zorganizowanych konkursów. Są jednak też takie, których nigdy bym nie polecił ze względu na niski poziom merytoryczny i zła organizację. Uważam, że na konkursach powinny być wyłącznie nagrody finansowe. Jeżeli organizator nie zapewni odpowiednich nagród i nie zatrudni fachowców do oceny występów, nie ma co liczyć na zainteresowanie konkursem. Według mnie błędem na wielu konkursach jest to, że nie wydziela się kategorii konkursowych. Dla wielu zespołów jest to po prostu krzywdzące.

Na kilku konkursach zaobserwowałem rażące nieprawidłowości. Przypominam sobie jeden ogólnopolski konkurs, w którym dane nam było brać udział, gdzie uchybień było więcej niż pozytywnych aspektów. Dodam, że to nie tylko moja subiektywna ocena. Przesłuchania odbywały się wówczas w kościele. Chóry prezentowały się przed prezbiterium, a jurorzy siedzieli …. na chórze. Przed naszym występem musiałem sam podejść do jurorów dostarczyć partytury naszych utworów. Gdy tam przyszedłem trwało przesłuchanie jednego z chórów. Jurorzy nie byli zbytnio zainteresowani wykonaniem. Jeden z panów rozmawiał gdzieś na uboczu przez telefon, inna pani grała na komórce itd. Był to dla mnie szok. W czasie naszego występu, kątem oka obserwowałem sytuację na chórze. Jedne z jurorów w ogóle wyszedł, a jeden rozmawiał przez telefon! Do końca przesłuchań zostało chyba 5 chórów. Nagle wychodzi ksiądz proboszcz i ogłasza, że konkurs zostaje przerwany, bo teraz musi się odbyć msza św. Pozostałe chóry przesłuchano w jakiejś zastępczej sali! Msza na zakończenie odbył się w innym kościele bez żadnej uroczystej oprawy chórów i w straszliwej formie. Po niej ogłoszono wynik. Takiego byle jakiego dyplomu w naszym zbiorze nie mamy jeszcze. Nagrodzono zespoły, które wcale nie były wyjątkowe na tym konkursie, ale „powinowate” z jurorami. Cała organizacja była okropna. Sami musieliśmy wszystko sobie zorganizować. Wydałem na ten wyjazd kilkanaście tysięcy złotych. Dobrze, że mam taki wspaniały chór, który dobrze się bawił i zobaczył jak się nie organizuje konkursów. Podobno dzisiaj jest tam już dużo lepiej, ale już się tam nie wybierzemy. Zdarzyło nam się także brać udział w konkursie chórów, podkreślam chórów (!) , gdzie nagrodę Grand Prix jury przyznało zespołowi folklorystycznemu śpiewającemu w dwugłosie z akompaniamentem instrumentu. Wzbudziło to wielkie rozczarowanie wśród chórów biorących udział w konkursie. Podczas tej edycji konkursu wystąpiły dobre chóry, które prezentowały ambitny repertuar w bardzo dobrych wykonaniach. Czy to jest w porządku??? Konkurs ogólnopolski, regulamin i taka niespodzianka. Pamiętam rozgoryczenie dyrygentów i chórzystów, którzy odjeżdżali z tego konkursu. Ostatnio na niektórych konkursach stosuje się przedziały zwane pasmami. Uważam, że powinny być zawsze kategorie i w nich przyznawane miejsca czy wyróżnienia. Konkurs to rywalizacja i powinien wygrywać najlepszy. Mamy wiele znakomitych chórów, które biorąc udział w konkursach po prostu chcą się sprawdzić, często ponosząc ogromne koszty na dojazd i pobyt na konkursie. Organizatorzy powinni to wziąć pod uwagę. Ocena powinna być przejrzysta i jasna. Bardzo dobra jest praktyka omawiania występów przez jurorów i system punktowania. Wszystkim organizatorom konkursów i festiwali życzę powodzenia bo to trudne i pracochłonne zadanie, a chórom i dyrygentom dobrych wyborów.

Limanowa kojarzy mi się ze starą, piękną piosenką "Przerwa z podróży" (Przy piwie w karczmie w Limanowej / zapatrzeni w siwe mgły jesienne / czekaliśmy na autobusowe / ostatnie tego lata połączenie)". Jaka jest Limanowa teraz?

Limanowa jest nadal piękna, malownicza. Miasto na pewno się rozbudowało i zmieniło w ciągu wielu lat. Powstało dużo atrakcji turystycznych na terenie całego powiatu limanowskiego. No i mamy piękne góry Beskidu Wyspowego. Miasto licznie odwiedzane przez turystów i zimą i latem. Jest u nas co zwiedzać i robić. Zapraszam także chóry na warsztaty i koncerty do Limanowej. W Limanowej w sercach ludzi jest muzyka i gości radość śpiewania, dlatego nasza nazwa to CANTICUM IUBILAEUM czyli w tłumaczeniu radość śpiewania.

Dziękuję za rozmowę!



Komentarze

Choralnet.org · Festivals in Russia · Summer festival in Bulgaria · Rejestracja24 - internetowa rejestracja pacjentów · projektowanie stron www · Lux CRM - easy CRM for NGO & companies